Rehabilitacja osób niewidomych – czym jest?

wpis w: administracja | 0

W społeczeństwie panuje błędne przekonanie, że rehabilitować = uzdrawiać. Przywracać do pełnej sprawności. Tak, jeśli ktoś złamał nogę i się zagoi. Jedynie kilka procent osób niepełnosprawnych wróci do pełnej sprawności, a rehabilituje się nie tylko po wypadkach, bo i ludzi chorych od dziecka. Mnie też. Po co i jak? Przecież to nie przywróci mi wzroku ani go nie poprawi.

Nie. Rehabilitacja ma na celu poprawić mi jakość zycia. Nie opiera się na oczach, tylko na nauce funkcjonowania bez wzroku.

Mówi się, że za około 80% bodźców przyswajanych z otoczenia odpowiada wzrok. Z ludźmi, którzy nie mogą użyć oczu, trzeba wypracować odbieranie świata poprzez pozostałe zmysły. Niewidomych od urodzenia uczy się radzić sobie ze zmysłami, jakie znają, bo oni nie wiedzą co znaczy używać wzroku, a ociemniałych przestawić się z postrzegania wzrokowego na wykorzystanie pozostałych zmysłów. Wychodzi na to samo – jak być samodzielnym.
Inaczej też jest ze słabowidzącymi, tu np. można wykorzystać powiększone przedmioty, lupy, u osób z poczuciem światła różnokolorowe świecące gadżety, kontrasty itp.

Każdy też osiąga inny stopień sprawności i składa się na to wiele czynników, a także siła charakteru, bo jest to wyzwaniem. Dlatego nie wszyscy niewidomi potrafią tyle samo.

Moją rehabilitację podzieliłabym na kilka etapów:

– Czynności domowe.
Musiałam od zera uczyć się chodzić po sypialni, po schodach itp., początkowo trzymałam się ścian i wyciągałam rękę do przodu. Czasem trzymałam dłoń przy czole, by nie uderzyć się w głowę. Zapamiętywałam każdy szczegół na blaszkę. Potem doszły podstawowe prace. Od zera, szukając na wszystko sposobów, uczyłam się sprzątać, prać, gotować, zająć się też dzieckiem. Wiele razy dżem leciał na stół, szklanki na podłogę itp. Używam np. czujnika poziomu cieczy, który pika, gdy szklanka jest pełna. Wszystko musiałam wypracować jak wół w bardzo krótkim czasie.

– Komputery
Istnieją kursy komputerowe uczące używania czytników ekranu. Pomoc można też otrzymać co do innej elektroniki, np. telefon. Ludzie nie rozumieją , jak obsługuję laptop, bo muszą widzieć to, w co klikają. Dzięki udźwiękowieniu poruszam się strzałkami i Tabem, Enterem w coś wchodzę i odczytuje się nazwa tego, na co przeskoczę. Czytniki ekranu mają swoje skróty, do tego wykorzystuję skróty klawiszowe. Android i iOS też mają udźwiękowienie, istnieje nawet dystrybucja Linux dla niewidomych.
Jak to działa, opowiem dokładnie w innym poście.

– Orientacja przestrzenna
Wiadomo, że nie zamknę się w domu. Nie byłoby to możliwe. Niewidomi uczą się poruszać po mieście, budynkach np. uczelni na kursach. Ja swój przeszłam dość późno, na początku uczyłam się chodzić po mieście z mężem. Słuchał mnie i nie pomagał za nadto, dzięki niemu jestem samodzielna. Kurs przeszłam, idąc na studia.
Nauka orientacji wymaga odwagi i skupienia, dobrej pamięci. Uczyłam się iść, dzieląc cała trasę na kilka odcinkow. Rozdzielały je większe przeszkody – moje punkty orientacyjne. Było to np. drzewo, lampa, ławeczka. Zapamiętywałam mniejsze przeszkody na każdym odcinku i dzięki nim wiedziałam gdzie jestem. Największym strachem było torowisko i ciche sygnalizacje świetlne, przy których mogę stać godzinę i nie wiem czy mam zielone. Omijam takie miejsca ze strachu. Na kursie najpierw idziemy z instruktorem pod rękę, potem idzie on obok, a na końcu w dużym odstępie, tylko obserwując. Mowa o tej samej trasie. Kurs konczy się egzaminem, obfituje w rozmowy, porady i pomoc. Byłam zadowolona, bo dobrze trafiłam, ale o dobry kurs nie było latwo, bo mam też swoje wymagania i zasady, których nie zmieniam, więc trzeba mnie wysłuchać i zająć się tym, czego potrzebuję, nie drobiazgami – które robię po swojemu. Chodzę na pamięć.
Nie liczę kroków, nie wiem co to za metoda. Tylko czasem próbowałam tego w domu, nie sprawdziło się.

– Obycie w społeczeństwie
Dla mnie to bardzo ważne, bo chcąc czy nie, wszyscy żyjemy wśród widzących i obowiązują nas te same zasady zachowania w każdej dziedzinie życia. Dlatego choćby uczyłam się trzymać głowę prosto w kierunku rozmówcy. Kontrolować tzw blindyzmy – zachowania typowe dla niewidomych od dawna, jak np. opuszczanie i odwracanie głowy. Dla mnie jest to oznaka szacunku wobec drugiej strony. Nie przeginam, bo nie robię tego na siłę, ale czasem warto o tym pamiętać. My siebie nie widzimy, ale nas widzą wszyscy.
Szalenie ważna jest integracja, bo każdy z nas pojdzie na studia czy do pracy, gdziekolwiek, a tam będziemy być może w zdecydowanej mniejszości i okaże się, że niektórzy mają problem z nawiązywaniem relacji, jeśli wcześniej to zaniedbano.
Jestem świadoma w jakim otoczeniu żyję i ciągnę do ludzi, bo uwielbiam ludzi. Jestem otwarta, pełna wiary w jutro.
Żebyśmy jeszcze potrafili tak się rozumieć, jak chwilami się nie rozumiemy, byłoby bingo.

Pozdrawiam

Kolejny najprawdziwszy tekst Oli Zawieja.

Rehabilitacja osób niewidomych – czym jest?W społeczeństwie panuje błędne przekonanie, że rahabilitować = uzdrawiać….

Opublikowany przez Moimi oczami – Ola Zawieja na 22 lutego 2018